Polkomtel może stworzyć swoisty monolit technologiczny, a reszta ?

Nasi stali Czytelnicy, którzy przy okazji lektury informacji śledzą także zawartość logów testowych jakości pokrycia i handover – zauważają pewnie, że wiele razy pojawia się przy okazji albo  temat inwestycyjnych nowości albo temat, prowadzonego przez Polkomtel forum, dedykowanego w części również problemom z dostępnością do usług lub z jakością sieci jako takiej. Zestawiając to, co zawarte jest w publikowanych w naszej witrynie logach z testów, z publikowanymi dla klientów informacjami na forum – można zauważyć, że Polkomtel w mniejszym stopniu zajmuje się – póki co – nowymi stacjami – bardziej zaś zmierza ku uporządkowaniu swojej sieci. Priorytetem zaś jest doposażenie jej do UMTS900 oraz LTE1800, miejscami dokładając LTE2600 tam, gdzie sieć nie daje sobie rady i pasmo 2600 MHz jest typową „pojemnościówką”. Oczywiście, istnieje marketingowe słowo „agregacja”, jako panaceum na wszelkie dolegliwości, niemniej – jeśli każdy z operatorów miałby dostateczną ilość stacji bazowych, to cały segment LTE jeszcze przez kilka następnych lat można byłoby oprzeć na zasobach 1800 MHz. Stacje nie rozsiewałyby sygnału na irracjonalne odległości, do LTE mogłaby być rozbudowana każda stacja i wszystko funkcjonowałoby wydajnościowo należycie. Tu … wracamy do logów. Jak widać z lektury tej części naszych wpisów – LTE jest budowane nie tylko przez Polkomtel, ale również przez Orange i T-Mobile marketingowo i ekonomicznie. Czyli wedle zasady: „upychamy w istniejące stacje, co się da, oby nikt nie zarzucił, że nie wykorzystujemy zasobów, tam gdzie nie ma ruchu może conieco da się zaoszczędzić, nowe stacje to wydatek, więc niech „zadziała fizyka” i pokryjmy z tego, co jest, ile się da ! Widać więc na szlakach kolejowych lub drogowych sygnał LTE z odległości ponad 20 kilometrów, ze współistnienia na stacjach przeróżnych kombinacji pasm ( właściciele Networks! są na dobrej drodze, żeby wpaść w pułapkę Polkomtela, związaną z brakiem monolitu radiowego na stacjach ) i różnych priorytetów radiowych pasm rodzą się problemy z przełączaniem z sieci LTE przy nadchodzących lub inicjowanych połączeń głosowych. Jeśli tu jest UMTS2100, a tutaj UMTS900, to wmówimy klientom, że tak miało być, bo UMTS900 jest pokryciówką wewnątrz budynków i dlatego może być naprzemian i niekoniecznie po kolei. Jeśli trafi się sytuacja odwrotna, to przecież zawsze w wyniku reklamacji może uda się dowiedzieć, co i gdzie nie jest tak, bo przy outsourcingu usług i limitowanym zatrudnieniu już chyba nikt na poważnie nie traktuje analizy statystyk i sieciowych alarmów. I … „jakoś leci”. Tymczasem, to co robi Polkomtel, choć nowych stacji praktycznie nie ma – może mieć sens. Jeśli zbuduje się logiczną, spójną sieć LTE1800 / UMTS900 / GSM, z konsekwencją zaimplementowania tych technologii na 100 % stacji, to z niewielkimi wyjątkami powstanie sieciowy monolit, jednocześnie przygotowany zarówno w pełni pod VoLTE, jak i migrację zasobów 900 MHz pod LTE jeśli przyjdzie na to czas. Naszym zdaniem mieszanie LTE w pasmach 800 i 1800 MHz, to błąd. Przy priorytecie 1800 MHz i przy takim chaosie budowania sieci w zakresie monolitu radiowego – sieć nigdy nie będzie ani stabilna, ani efektywnie wykorzystana. W ciągu najpóźniej pół roku grupa Polkomtela powinna ostro zabrać się za nowe stacje. Najpóźniej, bo potem nie da się już gonić konkurencji tak, jak dziś ma to miejsce w przypadku nadrabiania zaległości w stacjach 900 MHz, kiedy konkurenci oparli swoją sieć o IP, o elastyczny refarming częstotliwości, częściową implementację „wynalazków” 5G typu wirtualne zasoby, gdzie komputery w wydajnej chmurze mogą zastąpić wiele elementów sieci i budują podwaliny pod sieć LTE, z wykorzystaniem częstotliwości 800/1800/2600 MHz, a wkrótce dołączy do nich 2100 MHz, bo sieć 3G przy VoLTE i terminalach Data LTE praktycznie nie będzie potrzebna. Nieco później dołączy do tego pasmo 900 MHz, bo tutaj zebrani są najbardziej konserwatywni użytkownicy sieci. Część z nich, to właściciele prostych telefonów, ale druga część, to mimo tego, że może się to wydawać wręcz nieprawdopodobne – klienci GSM z wyboru. Czego życzyć konkurentom Polkomtela ? Chyba tylko umiejętności słuchania spływających uwag i wyciągania wniosków. Przy krokach, które już poczyniono – nie ma innego wyjścia, jak w każdej ze stacji zaimplementować pełny wachlarz technologi, czyli GSM/DCS/UMTS900/UMTS2100 oraz LTE800/LTE1800 w miastach i poza miastami oraz LTE2600 jako „pojemnościówkę” tam, gdzie rzeczywiście toczy się duży ruch. Lada moment przyjdzie czas decyzji w temacie wyboru zakresu 700 MHz. Naszym zdaniem – nie ma sensu wykorzystania tych zasobów. Po prostu lepiej gęściej wybudować stabilną sieć w oparciu o wyższe częstotliwości, niż wchodzić w coraz niższe, które przy wykorzystaniu w praktyce okazują się pseudopokryciowe, bo generują masę interferencji i żeby sieć była efektywna – trzeba stacje zdalnie „przyciszać” bądź stacje są niewydolne jakościowo, więc niewielki z nich wydajnościowy pożytek. Z kontaktów z przedstawicielami operatorów widać, że zauważyli, iż pasmo 800 MHz pod LTE oraz 900 MHz pod 3G wcale nie jest tak cenne, jak wydawało się na pierwszy rzut oka. Ponieważ jednak właściciele walczą o każdy grosz i jakość sieci i zadowolenie klienta kończą się na etapie marketingu, to wydaje się tyle, ile się musi. A resztę „dobija” się „wirtualnym zasięgiem” z marnym jakościowym skutkiem na bazie właśnie 800 MHz w LTE i 900 MHz w 3G. Przy tym, co dziś zrobiono pod presją konkurencji warto przystanąć i może tak mimo woli zadać pytanie: jeśli powiedzieliśmy przysłowiowe „A”, to może jednak wydajmy nieco więcej i dopełnijmy zbudowany organizm o element „B”, oprzyjmy to o jakąś strategię, której dziś niestety nie ma – na conajmniej 5-6 lat, które da się przewidzieć i pokażmy, że to może funkcjonować logicznie, może być elastyczne, a przy okazji … naprawdę wydajne. Kluczowe są jednak nowe stacje. Jak wspominaliśmy wiele razy – ogromną rezerwą kliencką jest południowa, zaniedbana w zakresie dostępu do sieci lub jakości otrzymywanych usług – południowa część kraju i szlaki kolejowe. Kto szybciej to wykorzysta, a przy okazji wejdzie w nowości i zagra z młodymi w ich kultową grę, czyli „ciekawostki” i „gadżety”, ułatwiające życie, zaś na profesjonalnym rynku zagwarantuje w pełni konfigurowalną i niezawodną współpracę z automatyką przemysłową i medyczną – ten wygra. Dziś, choć wiedza na ten temat jest – wygrywa ekonomia. Ta czarna ekonomia, która pogrąży telekomunikacyjne podmioty, jeśli się w porę nie przebudzą

źródło: informacja własna

FacebookTwitterGoogleLinkedInReddit