Orange blog: mobilne stacje pomagają w komunikacji przy stokach narciarskich

z korporacyjnego blogu Orange Polska: „Internet śmiga na stokach. Zawsze gdy jadę na narty chciałbym zobaczyć na miejscu co najmniej 2 metry dobrze przygotowanego śniegu. Stoki bez „muld” i ładnie wyratrakowane. Do tego ładną pogodę, brak kolejek … Zakładam, że wy podobnie. I podobnie jak ja, chcielibyście się tym podzielić z przyjaciółmi (by się cieszyli razem z Wami) lub nie-do-końca przyjaciółmi by im w pięty poszło 😉 By móc to zrobić szybko i sprawnie na stoku przydaje się zasięg. Przydaje się również chociażby po to, by zadzwonić po pomoc w trudnej sytuacji […] ”
Czytaj dalej …

[ klient sieci, z dużym prawdopodobieństwem mógłby taki wpis rozpocząć nieco inaczej: Często wybieram się w góry. Nie tylko po polskiej stronie granicy, ale na Słowację i do Czech, bo najbliżej i porządna baza. Jadę w te moje ulubione góry, z plecakiem, z nartami i nadzieją, że będę się mógł pochwalić pięknymi widokami również w drodze. Często zabieram ze sobą zaprzyjaźnionego Czecha, bo jest mi w stanie pokazać, którędy najłatwiej dojechać. Podróż jest przyjemna, bo obaj, z rodzinami jeździmy tam, gdzie naprawdę atmosfera jest fantastyczna. Zatrzymujemy się czasami w drodze, podziwiając piękno polskiej strony gór oraz leśnych korytarzy, które przemierzamy. Pstryk tu, pstryk tam, może jeszcze trochę internetu, żeby zobaczyć, gdzie dokładnie jesteśmy i … „zonk ! „. Brak sygnału !!! No ok – powiadamy. Podjedziemy kilometr, czy dwa, to … się da ! Ale cóż to – kolejne kilometry bez zmian, przejście graniczne również. No trudno … powiadamy. Sprawdzimy, gdzie byliśmy po powrocie, a zdjęcia wyślemy po czeskiej lub słowackiej stronie granicy. I tak docieramy w okolice Tłumaczowa w Kotlinie Kłodzkiej, gdzie stoi od dawna strunobetonowy maszt T-Mobile i nic na nim nie działa, bo go sporo czasu temu wyłączono z eksploatacji, tak dojeżdżamy do Świeradowa-Zdroju ( Czerniawy ) i znowu pamiętamy, że przecież tu była stacja bazowa, którą zlikwidowano i zasięgu niestety brak, wreszcie próbujemy przejścia w Miłoszowie, bo przecież tu także pracowała stacja T-Mobile, więc powinno być dobrze … Co ? Zdemontowali ? Co za pech !!! No to może jeszcze Okrzeszyn w powiecie kamiennogórskim ? Takie malownicze przejście przez las … Tu, niestety zasięgowa dziura zaczyna się conajmniej 6 kilometrów wcześniej. Wracamy do Kotliny Kłodzkiej, na przejście do miejscowości Kocioł i … znów pech ! No, to może jeszcze niedaleko, bo w Mostowicach, kilka kilometrów od Dusznik-Zdroju ? Komunikat „no signal” mówi sam za siebie. Na moją zdesperowaną minę mój czeski przyjaciel uśmiecha się z politowaniem rzecząc: „Takový osud. V Polsku to je. Může to být české pivo pro útěchu ? „. Nie patrząc na nic, porozumiewawczo skręcamy do małej wioseczki po czeskiej stronie. Są uśmiechnięci Czesi, jest zasięg i … wspomniane czeskie piwo. Widać, tam można ! Reasumując, skoro Orange tak bardzo chwali się rozwiązaniami stacji mobilnych, to może, ratując się przed kompromitacją – takie rozwiązania, do momentu wybudowania stacji można zastosować przy przejściach granicznych tam, gdzie wciąż sygnału sieci nie ma, a w trybie automatycznym mamy jedyny wybór … no signal ! – dop. red. ]

Materiał powiązany:
Bilans końca roku z początkiem Nowego Roku. Jak to przy granicy jest ?

źródło: informacja własna

FacebookTwitterGoogleLinkedInReddit