Czesi potrafią, a Polacy … ?

Przejechaliśmy odcinek od Wiednia do Polski, ze szczególnym zwróceniem uwagi, jak wygląda pokrycie drogi „od granicy do granicy” na obszarze Republiki Czeskiej, jako że jest to kraj nam „technologicznie” bliższy. Granicę pomiędzy Austrią a Republiką Czeską mijaliśmy w sąsiedztwie miejscowości Mikulov na Morawach, natomiast granicę pomiędzy Republiką Czeską a Polską mijaliśmy w miejscowości Kralovec po stronie czeskiej i w miejscowości Lubawka po stronie polskiej. Całość drogi, od granicy austriacko-czeskiej po granicę czesko-polską, to około 300 kilometrów. Poglądowy bieg trasy tutaj ( obraz nie zawiera całości drogi, ponieważ rejestrację  włączyliśmy dopiero po pewnym czasie ). Analizę jakości pokrycia sygnałem realizowaliśmy w sieci czeskiego operatora O2. Wyniki przeszły nasze oczekiwania. Okazało się, że … na całości drogi, tj.: „od granicy do granicy” operator posiada bez przerwy zasięg LTE. Mało tego, sygnał sieci utrzymywany jest również w tunelach, których długości są całkiem spore. Obserwacje ( nie tylko w sieci O2 ) wskazują, że „model czeski”, to gęsta siatka stacji LTE800 poza miastami, z dedykowanymi stacjami dla biegu dróg ( szerokość pasma 10 MHz, prędkość w granicach 37 Mbps / 30 Mbps ) oraz stacje LTE 800 / LTE1800 / LTE2100 w miastach ( 10 MHz / 15 MHz / 10 MHz ), z prędkościami średnimi w granicach podobnych do LTE800 poza miastami. Na uwagę zasługuje staranność budowy sieci. Dla przykładu, w drodze przy granicy, aby zachować sygnał na terenie leśnym – operatorzy czescy mają stacje zarówno w miejscowości Kralovec, jak i stacje górskie obok, które są precyzyjnie, azymutowo skorelowane z biegiem drogi ku granicy. Podobnie rzecz się ma przy przejściu granicznym Kowary Okraj / Horni Mala Upa. Operatorzy czescy  posiadają stację bazową na budynku restauracji tuż przy polskiej granicy, natomiast to, czego wzdłuż drogi nie jest w stanie pokryć wspomniana stacja – jest dokrywane z dwóch stacji górskich po obu stronach drogi. Dla kontrastu, przy przejściu granicznym Kowary Okraj stacji nie posiada żaden z polskich operatorów, podobnie rzecz się ma w przypadku granicznej Lubawki, gdzie jedna stacja Plusa pracuje w centrum miasta, a druga na maszcie „Emitela” na „Anielskiej Górze”, jednak sygnał żadnej z nich nie błyszczy przy wjeździe do Polski, a żeby było ciekawiej – terminal, zalogowany w sieci Plus gubi sygnał przy drodze krajowej nr 5 w kierunku do Kamiennej Góry na wysokości miejscowości Przedwojów Kamiennogórski i około 1.5 kilometra jedziemy bez zasięgu. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda na odcinku Lubawka – Jarkowice – Miszkowice – Kowary, gdzie oprócz stacji w Lubawce Plus nie posiada żadnej innej stacji. Konkurenci Networks! posiadają w Lubawce stację na maszcie „Emitela”, wyposażoną w LTE, jednak przy granicy również rewelacji z tej stacji nie ma. Odcinek Lubawka – Kamienna Góra, wzdłuż drogi krajowej nr 5 wygląda sporo lepiej niż w Plusie, ponieważ pracuje stacja Orange na maszcie w miejscowości Przedwojów Kamiennogórski. Dużo lepiej niż w Plusie jest również w samej Kamiennej Górze oraz na odcinku od Kamiennej Góry, przez Pisarzowice, Leszczyniec – do Kowar, ponieważ operatorzy Networks! posiadają na tym odcinku więcej stacji w mieście Kamienna Góra oraz dwie kolejne stacje w drodze: Pisarzowice oraz Leszczyniec, wyposażone zarówno w 3G, jak i w LTE. Stacja Plusa pracuje na maszcie Orange w Pisarzowicach, ale niestety tylko w GSM. Natomiast na maszcie T-Mobile w Leszczyńcu Plus się nie dowiesił. Jeszcze gorzej wygląda w Plusie odcinek od Lubawki, przez Jarkowice, Miszkowice do Kowar, ponieważ – jak wcześniej wspomnieliśmy – nie posiada na tej trasie żadnej stacji „pośredniej”, a sygnał propaguje na części wyjazdu od Lubawki wyłącznie ze stacji Lubawka. Operatorzy Networks! posiadają stację w miejscowości Miszkowice ( maszt Orange ), choć przydałaby się jeszcze jedna stacja pośrednia i trzeci sektor na maszcie „Emitela” w Kowarach ( Góra „Rudnik”, każdemu z operatorów ). Wracając do jakości pokrycia dróg przygranicznych oraz „od granicy do granicy” przez operatorów czeskich i to, co widać w przypadku operatorów polskich – sytuacja jest nieporównywalna. Jakość pracy sieci operatorów polskich względem sąsiadów z południa jest niestety zdecydowanie gorsza. Zważywszy to, że polscy operatorzy mają również problemy z jakimkolwiek pokryciem tras „od granicy do granicy”, choćby na przykładzie przejść granicznych w województwie lubuskim, czy od strony Świeradowa-Zdroju albo pomiędzy przejściem granicznym w Jakuszycach a przejściem w Leśnej ( Miłoszów ) lub pomiędzy przejściem Miłoszów a Zawidowem ( mowa o bezprzerwowym pokryciu tras jakimkolwiek sygnałem sieci, bo o bezprzerwowym pokryciu sygnałem LTE nawet nie wspominamy ) – od operatorów czeskich wypadałoby się wiele nauczyć. Tym bardziej, że w szumnym marketingu polscy operatorzy chwalą się pokryciem ponad 90 % zarówno obszaru, jak i ludności, co tak naprawdę może odzwierciedlać – i to z dużym nagięciem rzeczywistości – pokrycie terenów wyłącznie na zewnątrz budynków. Z pokryciem obszarów wewnątrz budynków operatorzy mają spory problem nawet w miastach i to wielokrotnie w centrach miast i nie mamy wcale na myśli budynków o „ciężkiej” dla propagacji sygnału konstrukcji

Czy polscy operatorzy staną w najbliższym czasie na wysokości zadania i choć trochę zbliżą się do solidności operatorów czeskich ? – trudna sprawa. Tym bardziej, że polski regulator zdaje się albo nie widzieć problemów albo nie widzieć sposobu, aby je rozwiązać

źródło: informacja własna

FacebookTwitterGoogleLinkedInReddit