Prezentujemy naszym Czytelnikom kolejną porcję informacji o tym, co zastajemy w przypadku internetu mobilnego w Gruzji, a o czym przysłowiowo… w Polsce możemy tylko pomarzyć. W drodze do Batumi, o którym to nadmorskim kurorcie wybrzmiewa niezapomniana piosenka zespołu „Filipinki” zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilę na tzw. „rozprostowanie nóg”. Mamy oto wieś, otoczoną lasem i górami. Fakt, że jest to – jak chyba większość Gruzji – obszar turystyczny. Jest zasięg, jest 5G w band C, do czego w naszych relacjach Czytelnicy w przypadku Gruzji już się chyba przyzwyczaili, jest dedykowana stacja bazowa i… niezłe prędkości jak na taki punkt, który w Polsce byłby zapewne potraktowany jako kompletnie marginalny dla transmisji danych (vide: choćby sąsiedztwo Japońskiego Ogrodu Siruwia w Karkonoszach, dojazd skądkolwiek do Lapońskiej Wioski Kalevala, czy sąsiedztwo Wodospadu Podgórnej albo kaplicy Św. Anny w Sosnówce – również w Karkonoszach. A to tylko przykłady!). Punkt naszego zatrzymania, to sąsiedztwo znanego, historycznego mostu (XI-XIII w.) łukowego MirvetiBridge, noszącego imię królowej Tamar, którym dotrzemy do pięknego wodospadu Mirveti, a wodospady w Gruzji są magiczne.
Jak wspominaliśmy we wcześniejszych wpisach w temacie Gruzji – testowa karta SIM, to macierzysta karta DATA operatora MagtiCom.
1. segment 5G

2. segment LTE


źródło: informacja własna (rd)
Materiały powiązane:
– Gruzja zasięg: Kutaisi – zanim w samolocie stał się offline
– Polski zasięg i polskie 5G: u nas targi i nieudolność, a gdzie indziej realna realizacja