W ostatnim czasie mieliśmy okazję przejechać duży obszar Rumunii – pięknego, czystego, karpackiego kraju o bogatych tradycjach oraz Węgier, z tradycjami cesarskimi i ciągłą troską o to, aby o tym kraju pamiętać – mimo czasami – politycznym zawirowań. Rumunia, to kraj w sporej części otoczony górami, z przyrodą, której koniec wydaje się nie mieć miejsca. W tak trudnym topograficznym obszarze – według polskiego pojmowania zasięgu – w wielu miejscach powinniśmy nie mieć zasięgu lub sygnał sieci powinien być niestabilny. Pomijając to, że nie raz i nie dwa, na wyświetlaczach telefonów powinniśmy dostrzec technologie: 2G i 3G. Tymczasem… bez zmiany operatora w roamingu możemy przejechać naprawdę pokaźną część tego kraju, dotrzeć w wysokie góry, przejechać skomplikowaną, z niezliczoną ilością zakrętów i pośród lasu Trasą Transfogarską i ani razu na wyświetlaczu telefonu nie dostrzec informacji:
a) no signal
b) technologii 2G
c) technologii 3G
Podczas drogi otrzymujemy stabilny sygnał LTE dobrej jakości, pozwalający na swobodne przeprowadzenie połączenia głosowego VoLTE, czy transmisji danych. Szerokość pasma, to w większości zakres od 45MHz do 70MHz – w zależności od miejsca pobytu. Podobnie rzecz się ma na Węgrzech. Tu, częściej aniżeli w Rumunii spotkamy również 5G w band C.
Pozostaje pytanie, co nie działa w Polsce w zakresie systemowym, że sytuację mamy, jaką mamy? Prezes UKE zaś tłumaczy (vide: artykuł dziennika „Rzeczpospolita”), że „na drodze w ostatnim czasie pogorszyło się, ponieważ pasmo z 3G zostało zmigrowane na potrzeby 5G”. Trudno powiedzieć, czy Prezes polskiego regulatora w ogóle rozumie temat propagacji radiowej w określonych pasmach częstotliwości – niemniej, przekaz może być rozumiany jednoznacznie: winę za to, że jest gorzej ponosi… 5G! Problem leży jednak zupełnie gdzie indziej. I wcale nie było tak dużo lepiej zanim w Polsce pojawiło się 5G. Dodajmy, że na stanowiskach dyrektorów delegatur wojewódzkich UKE siedzą ludzie, których w znacznej części tam nie powinno być (z całym szacunkiem dla tych, którym rzeczywiście na jakości rynku telekomunikacyjnego i pocztowego zależy). UKE w zakresie swojej działalności od lat kuleje, stanowiska są obsadzane politycznie i wciąż wydaje się, że ostatnim Prezesem Urzędu, który często w samotności starał się operatorów zdyscyplinować była Anna Streżyńska. Dystrybucja częstotliwości, choć była obwarowana warunkami – nikt tak naprawdę tego nie weryfikował, a jeśli nawet – kończyło się to na samej wiedzy Urzędu, bez konsekwencji dla operatorów. Wiele razy podkreślaliśmy, że częstotliwości radiowe, to dobro narodowe, a statutowym obowiązkiem UKE jest kontrola ich wykorzystywania, w tym kontrola jakości działania sieci telekomunikacyjnych.
Wróćmy jeszcze na moment do 5G.
W segmencie, o którym mowa, przy zastosowaniu najnowszych rozwiązań możliwy jest na przykład szeroki wachlarz agregacji pasm. Zarówno przy transmisji w dół, jak i transmisji w górę. Takich możliwości w 3G, skąd po części zmigrowano pasmo 900MHz – nie było. W 5G, po stronie parametryzacji sieci można zrealizować albo autotest z autoparametryzacją lub w zależności od potrzeb, tj: sąsiedztwa innych stacji, topografii terenu, ruchu sieciowego i innych – dostroić ogrom parametrów manualnie. Operatorzy, z racji braku zasobów – najczęściej przyjmują opcję automatyczną. Stąd po części mamy, co mamy. Inna sprawa, to niechęć do budowy sieci w miejscach topograficznie trudniejszych, w obszarach przygranicznych, czy mniejszego ruchu i wciąż – mimo, że taki model wiele razy się sprawdził – problem, żeby wybudować coś wspólnie. Na końcu zaś są: wsparcie inwestycji telekomunikacyjnych po stronie rozwiązań legislacyjnych, działania po stronie Ministerstwa Cyfryzacji oraz Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który za nadzór nad rynkiem telekomunikacyjnym jest odpowiedzialny bezpośrednio, ale na statutowych zapisach od lat się kończy. Niebagatelną rolę odgrywają również zarządy spółek telekomunikacyjnych, ale jeśli ktoś do technologii, usług telekomunikacyjnych oraz rozwoju samej sieci nie ma serca, a spogląda wyłącznie na tzw. excelowe słupki, to znów… mamy, co mamy.
Dodajmy, że na naszych łamach o sieciach działających bez zarzutów, z zasięgiem praktycznie wzorcowym i to bez względu na obszar, czy topografię pisaliśmy w przypadku Gruzji i Armenii. Dziś, do krajów – wzorców, do których warto sięgać dokładamy Rumunię i Węgry. W Rumunii i na Węgrzech najlepszym zasięgiem cieszą się oddziały naszych operatorów globalnych, tj.: Orange i T-Mobile. W przypadku Rumunii jest to właśnie Orange, zaś w przypadku Węgier, to Telekom HU. W drodze zobaczymy sporo tzw. stacji „przestawnych”. Mieliśmy okazję napotkać w Rumunii ekipę instalacyjną. Zapytaliśmy, skąd takie koncepcje? Odpowiedź była do przewidzenia: koszty instalacji, szybkość instalacji i mniej administracyjnego zachodu. Kończąc, wartym podkreślenia jest to, że najpierw szefem w Orange Moldova, a dziś w Orange Slovakia – jest Mariusz Gaca, swego czasu długoletni członek zarządu polskiego Orange. To kraje sąsiadujące zarówno z Rumunią (Mołdawia) oraz z Węgrami (Słowacja). Można zapytać zatem, czy Mariusz Gaca nie odwiedzał krajów sąsiadujących, w których szefował i nie próbował przekazać informacji do polskiego Orange jak wyglądają sieci w obu krajach, o których dzisiejszy materiał, czy odwiedzał i przekazywał te informacje, ale je zignorowano?
Podczas powrotu z wyprawy, która przebiegała od Rumunii, przez Węgry, Słowację i Czechy – na ekranie smartfonu informacja o braku zasięgu pierwszy raz pojawiła się po przekroczeniu polskiej granicy. Dojazd do punktu docelowego w Jeleniej Górze – jak wiadomo – był już „po polsku”, czyli z zasięgową i technologiczną loterią.
Poniżej kilka zdjęć z odwiedzanych krajów:
1. Rumunia
a) trasa Trasfogarska





a1. test speedtest na szczycie (2050 m.n.p.m.)

b) kopalnia Soli Turda

c) test w segmencie LTE na najniższym poziomie kopalni, zasięg był bez przerw na całym obszarze i na każdym poziomie
2. Węgry
a) Góra Gellerta – widok w nocy na panoramę miasta

b) Parlament Węgier

c) widok z Baszty Rybackiej

d) Pałac Sándora – Rezydencja Prezydenta

e) test sieci: band C, centrum Budapesztu

f) test sieci, Hotel Berlin, wewnątrz budynku przy oknie
źródło: informacja własna
Materiał powiązany:
– Polski zasięg i polskie 5G: u nas targi i nieudolność, a gdzie indziej realna realizacja